Byłem poruszony życiem regularną modlitwą (uwielbienie, godzina adoracji, codzienna msza święta) od początku mojej misji. Mieszkanie w domu z kaplicą i realna obecność Jezusa w tabernakulum jest dla mnie źródłem radości.
Nauczyłem się, że misja nie zawsze oznacza wielkie rzeczy, ale chodzi o to, żeby być z ludźmi, mieszkać z nimi, kochać ich i modlić się za nich. Bóg wzywa mnie, żeby się do Niego zbliżać, przyjmować Go w Eucharystii, Ten, który chce mieszkać w moim sercu (wielka tajemnica!), abym Go niósł światu.